piątek, 7 listopada 2014

Don't be afraid to make your dream comes true

Godziny odliczania, tysiące sekund spędzonych na oczekiwaniach, lecz wreszcie jest... PIĄTEK! W dodatku nie taki zwykły, bo zaczynamy długi weekend i kolejne osiemnastki. Jutro uczcimy hucznie urodzinki Karoli, a w niedzielę wybieram się na imprezę do dwóch dawno już niewidzianych koleżanek. Nareszcie, po prawie dwóch miesiącach, będę miała okazję poszaleć bez zamartwiania się szkołą.  Yeaa! Ale nie o tym chciałam dzisiaj mówić. 

Każdy z nas ma marzenia, a przynajmniej powinien. Bez marzeń życie nie ma właściwie sensu, świat traci swój urok i właściwie bez marzeń przechodzimy przez życie jak zaprogramowane roboty: wstać, zjeść, praca, obiad, telewizja, łazienka, spać. I tak przez pięć dni w tygodniu, aż w końcu nadchodzi weekend. Wtedy następuje przeprogramowanie i przez kolejne dwa dni nasz cykl prezentuje się w następujący sposób: wstać późno, zjeść, komputer, telewizor, ewentualnie gazeta/książka, raz na ruski rok spotkanie ze znajomymi (bo przecież jest się zmęczonym), wieczór na kanapie przed telewizorem z piwem w ręce i pilotem w drugiej, łazienka, spać. Gdy człowiek ma marzenia, to wykorzystuje każdą wolną chwilę, by tylko móc zrobić coś w kierunku realizacji marzeń. 
Chodziłam do podstawówki z taką jedną dziewczyną, która od zawsze chciała śpiewać. Przy każdej jednej okazji można było ją usłyszeć, obojętnie, czy chodziło o obchody dwudziestopięciolecia szkoły czy Dzień Odzyskania Niepodległości. Zawsze. Wiem, że należała do zespołu, często nagrywała coś na własną rękę, aż w końcu udało jej się wybić. Poszła do programu i została doceniona, zdobyła fanów, lecz pomimo tego, że nie udało jej się wygrać, nie poddała się. Nadal nagrywa, występuje i robi wszystko, by realizować swe marzenia i rozwijać swe umiejętności. Powiem szczerze, jestem pewna, że już wkrótce usłyszymy o niej ponownie! 
Z marzeniami związana jest jedna bardzo ważna, jak i trudna do osiągnięcia rzecz- motywacja. Każdy z nas zna to uczucie, kiedy wie, że powinien coś zrobić, ale jest wykończony/zajęty i odkłada swą powinność w czasie. Myślimy: jutro też jest dzień, w końcu to nie jest zając- nie ucieknie. No właśnie tu mogłabym się spierać. Prawda jest taka, że nie można odkładać niczego na jutro, ponieważ jutra nie ma. Jest dzisiaj, teraz, w tym momencie. Więc może następnym razem, zamiast spędzać czas przed komputerem, pójdziesz w końcu zapisać się na ten kurs rysunku, który miałeś rozpocząć już z pół roku temu? Albo pójdziesz pobiegać, w końcu miałeś to zacząć 'od jutra' jakiś czas temu... 

Motywacja ma takiego małego, upierdliwego kumpla- nazywa się lenistwo. Nie pozwól mu stanąć na Twojej drodze do spełnienia marzeń. W końcu kto tu rządzi, ty czy on? ;)

Odpowiedź jest jasna, a ja tymczasem żegnam się z Wami i idę realizować moje małe marzenie o gorącej kąpieli z ciekawą książką i olejkami zapachowymi. A co!


Do następnego! c:







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz