wtorek, 30 grudnia 2014

Podsumowanie 2014 roku

Za niespełna dwadzieścia pięć godzin powitamy Nowy Rok. Jak co roku każdy z nas wstąpi w ten rok z pełną listą postanowień: od dziś zacznę robić to i to, a przestanę to... Taaak, każdy to zna, jednak ilu z Was udało się wprowadzić chociaż trzy noworoczne postanowienia w życie? I nie mówię tu o postanowieniu w stylu "stanę się mądrzejszy/zmienię się", ponieważ są to procesy niewymagające naszego czynnego udziału, wystarczy, że żyjemy. Zakładam, że mniej niż 30% czytających mój blog. Nie chcę jednak zagłębiać się w powody takiego stanu rzeczy, co to to nie. Dzisiaj będzie bardziej egoistycznie, mianowicie zrobię podsumowanie mojego roku.


Czy rok 2014 był lepszy od 2013? Hmmmm.


1. Teoretycznie w tym roku nikt mi nie umarł, a przynajmniej nikt z najbliższej rodziny.
2. Poznałam cudownych ludzi, z którymi poniekąd nadal mam kontakt i o których nie zapomnę do końca życia.
3. Co prawda "straciłam" trzy przyjaciółki, ale koniec końców wyszło mi to na dobre.
4. Ostatnie trzy miesiące spędziłam w towarzystwie cudownych ludzi, umocniłam przyjaźń z czterema osobami i chyba zawiązałam piątą, ale jeszcze za wcześnie na tak poważne deklaracje.
5. Udało mi się dotrzymać większość obietnic.
6. Stałam się lepszym człowiekiem.
7. Rozwijam swoją pasję.
8. Mam gdzieś zdanie innych.
9. Nareszcie założyłam bloga, którego prowadzę w miarę regularnie.
10. Zmieniłam priorytety.


W oparciu o powyższą listę mogę spokojnie stwierdzić, że ten rok był lepszy od poprzedniego, co wcale nie wydawało się tak oczywiste na początku. Nie mniej jednak życzę Wam wszystkim, by ten nadchodzący rok był jeszcze lepszy niż poprzedni. By miłość Was nie opuszczała, podobnie jak szczęście, nie ważne, co byście robili. No i przede wszystkim życzę Wam kogoś, do kogo zawsze będziecie mogli się przytulić, gdy cały świat zmówi się przeciwko Wam.



To by było na tyle, jeśli chodzi o ten rok. Ja tymczasem idę dalej ogarniać się na jutrzejszą zabawę. Do usłyszenia za rok! ;)









sobota, 27 grudnia 2014

c:


Święta, święta i już  po. Przeraża mnie to, jak szybko ucieka nam czas. Jeszcze nie tak dawno temu odliczałam dni do dziesiątych urodzin, składałam podanie do gimnazjum, po raz pierwszy wzięłam udział w wymianie, czekałam na przyjęcie do liceum, żegnałam się z Babcią, szykowałam się na projekt czy odliczałam dni do moich osiemnastych urodzin. Dziś jestem już pełnoletnia, a kolejne święta minęły niesamowicie szybko. Właściwie to im jestem starsza, tym mniej odczuwam tą całą "magię świąt". Z roku na rok coraz bardziej myślę o świętach jak o czasie odpoczynku, kiedy w końcu mogę odespać, a nie o możliwości spotkania z rodziną i spędzenia z nimi paru dni. Dobrym przykładem jest ten rok- strasznie mocno czekałam na przyjazd wujka, namawiałam go przez dobre trzy miesiące, a kiedy wreszcie przyjechał, to nie robię nic innego jak odsypianie i przygotowywanie się do egzaminu językowego. Wiem, że to jest najważniejszy rok, który będzie miał wielki wpływ na moją przyszłość, no ale czy to oznacza, że powinnam zaniedbywać bliskich? Nie wydaje mi się.

Kolejną rzeczą, oprócz oczywistego braku czasu, którą zaobserwowałam wyjątkowo mocno w tym roku, jest 'przedświąteczny szał zakupów'. Nie mówię, że sama nie dałam się na to złapać, co to to nie- w czwartek wydałam prawie sześćset złoty na ciuchy, mimo że moja szafa jest już teraz bliska eksplozji. Jednak kiedy byłam z koleżanką w CH 23.12 uderzyło mnie to, że praktycznie każda witryna sklepowa opatrzona była wielkim plakatem "WYPRZEDAŻ!". Trzeba być mistrzem opanowania, żeby nie kupić przynajmniej jednej niepotrzebnej rzeczy. Ba, trzeba być mistrzem, by po wyjściu z galerii mieć jeszcze jakiekolwiek fundusze do wydania. Jak co roku powtarzałam sobie: jesteś wystarczająco silna, by tym razem nie kupić żadnej niepotrzebnej rzeczy.. I byłam, dopóki moja Mama nie kazała mi przejrzeć katalogu internetowego. No cóż, może za rok...

Celowo nie dodawałam tutaj żadnych życzeń przed końcem świąt. Doszłam bowiem do wniosku, że święta powinno się spędzać w gronie najbliższych, a przynajmniej nie przed komputerem. Jednak teraz, jako że mamy już 27. grudnia, chciałabym Wam życzyć:


-> jak najlepiej spędzonych ferii świątecznych
-> przeudanej imprezy sylwestrowej (wiem, że nie ma takiego słowa jak 'przeudany')
-> oby ten nadchodzący rok był o niebo lepszy niż 2014
-> pozaliczania wszystkiego jak najlepiej, obojętnie, czy są to matury czy tylko zwykłe testy w szkole
-> miłości, miłości i jeszcze raz miłości (nie tylko tej jedynej, prawdziwej, ale także tej ze strony rodziców, rodzeństwa, przyjaciół... c:)
-> cudownych chwil, które będziecie mogli dodać do listy niezapomnianych
-> zdrowia, bo ono jest chyba najważniejsze
-> pieniędzy, ponieważ co by nie było, to są ważne





Noo i to by było na tyle... chyba. Mam nadzieję, że mieliście udane święta, a pod choinkę dostaliście wszystko, co chcieliście! ;)







see u! c:

środa, 3 grudnia 2014

Dlaczego warto pomagać?

Woow, sporo mnie tu nie było. Można powiedzieć, że odzwyczaiłam się od pisania, ale niestety- listopad nigdy nie był łatwym miesiącem, zwłaszcza że zaraz święta i wystawianie ocen. W każdym razie miałam bardzo intensywny okres, który (mam nadzieję) jest już za mną. Ale po co mówić o mnie, skoro są ważniejsze sprawy, o których chciałabym Wam dzisiaj poopowiadać.


Jak już wspomniałam, zbliża się okres świąteczny, magiczny czas miłości i spokoju. Wielu z nas będzie pewnie za parę dni chodzić po centrach handlowych w poszukiwaniu prezentów dla najbliższych, niektórzy sprawią sobie najnowszy model telefonu, ponieważ stary już jest niemodny, jeszcze inni zrobią całą listę prezentów, które chcieliby dostać.. Jednak niewielu pomyśli o tych, którzy nie mają nic. Dosłownie nic. Najprawdopodobniej trudno jest nam sobie wyobrazić, że niektórzy muszą żyć bez tych wszystkich gadżetów i stosu prezentów pod choinką w każde święta, kiedy my nierzadko nie doceniamy tego, co mamy. Podczas gdy na naszej liście marzeń znajduje się tablet czy komputer, całkiem duża część społeczeństwa marzy o parze ciepłych butów na zimę czy o zwykłej lodówce. Jak już mówiłam, dla nas jest to abstrakcja- żyjemy w domach z internetem, ogrzewaniem, bieżącą wodą, pełną lodówką i kochającymi rodzinami... Mamy możliwość edukacji, o czym większość dzieci może tylko pomarzyć, mamy rodziców, którzy zawsze pomogą nam w potrzebie. Warto jednak pamiętać o tych, którzy w życiu mieli mniej szczęścia.
Zapewne myślicie sobie teraz: "czy ona zwariowała? A nawet jeśli chciałbym/chciałabym pomóc, to co- mam chodzić po ulicy i szukać biednych ludzi?". Nie. Nie zwariowałam i nie trzeba chodzić po ulicy, by dowiedzieć się czegoś na ten temat. Na tej stronie znajdziecie rodziny, którym przydałaby się pomoc. Przy każdej rodzinie zamieszczona jest lista rzeczy, których potrzebują najbardziej. Jeśli chodzi o dzieci, to pod tym adresem dowiecie się więcej o możliwości pomocy biednym dzieciom. Jeśli natomiast masz trochę czasu i chęci, to zachęcam do zgłaszania się jako wolontariusz, by pomóc potrzebującym rodzinom. Więcej informacji znajdziecie tutaj.


Od jakiegoś roku w naszej szkole jest głośno o pewnej dziewczynce- Mai Klucznik. Maja cierpi na zespół Aperta, tj. zespół wad wrodzonych. Dziewczynka ma trzy latka i rozwija się prawidłowo, tak jak każde zdrowe trzyletnie dziecko. Jedynym problemem jest ZA, który kiedyś może uniemożliwić rozwój. Rodzice uzbierali już sto tysięcy złotych, jednak na operację potrzeba około miliona. Sprawa jest o tyle pilna, że nigdy nie wiadomo, przez ile jeszcze jej stan będzie utrzymany na (powiedzmy) dobrym poziomie, tj. takim, by Maja mogła się dalej rozwijać. Na stronie http://majaklucznik.blog.pl/ możecie dowiedzieć się o Mai więcej, ale przede wszystkim o tym, jak pomóc. Także 5.12.2014 roku w LO XIII we Wrocławiu odbędzie się występ kabaretu Elita, a cały dochód zostanie przekazany  na Maję.

Pomyślcie, czy prezent na święta jest ważniejszy niż życie dla małego dziecka? Czy nie bylibyście szczęśliwsi wiedząc, że pomogliście jakiejś rodzinie? Moim zdaniem naprawdę warto od czasu do czasu pomyśleć o kimś jeszcze poza samym sobą i spojrzeć trochę dalej niż sięga czubek własnego nosa. To, że my mamy szczęście i żyjemy w zdrowiu i dostatku, nie znaczy, że inni też tak żyją. Dlatego zachęcam Was bardzo do pomagania innym! Ja tymczasem kończę i czekam na 09.12, kiedy to złożę podanie o dowód, a po jego otrzymaniu pierwszą czynnością będzie zgłoszenie się na wolontariusza. W końcu... Warto pomagać! :)


do napisania c: